To samo, a jednak zupełnie inaczej.... Wszyscy, którzy byli już na RUBINIE powtarzają jeszcze nieobecnym - to miejsce, ta atmosfera, to puste wzgórze jasnogórskie, na które pełni muzyki wychodzimy po koncercie...
Zawsze podążaliśmy do Częstochowy po siłę dająca nam ogromne wsparcie.
Teraz podbija to bliska nam aura, zamyślenie płynące ze sceny....
Życie tak bardzo przyspieszyło. Wysyłamy sobie błyskawicznie wiadomości i oczekujemy natychmiastowej, nieprzemyślanej odpowiedzi...
Czas na przemyślenia stał się luksusem.
Zafundujmy go sobie, na Rubinie, w lipcu, w Częstochowie :)